362 Komentarze

Tagi ciąża ciąża to nie choroba zasiłek chorobowy w ciąży

Ciąża to nie choroba. Kiedy zwolnienie lekarskie ma rację bytu?

Stres jest nieodłączną częścią życia. Niektóre kobiety jednak nie radzą sobie ze stresem w pracy, dlatego nawet jeśli nie ma ku temu wskazań, całą lub prawie całą ciążę spędzają na zwolnieniu lekarskim.

Pozytywny test ciążowy to dla kobiety (przynajmniej takiej marzącej o posiadaniu potomstwa) niekwestionowany powód do radości. Często radości tej nie podzielają jednak pracodawcy, obawiający się skurczenia zespołu. Paniom nie przeszkadza to jednak stawiać się po zwolnienie lekarskie już w pierwszym czy drugim trymestrze. Gdy jeden ginekolog odmawia wystawienia go, pędzą do kolejnego i kolejnego, aż w końcu dostaną to, czego chcą.

Dostarczenie pracodawcy zwolnienia wraz z nowiną o swoim odmiennym stanie może być dla szefa szokiem. Z dnia na dzień musi przekazać obowiązki ciężarnej pracownicy pozostałym członkom zespołu lub znaleźć natychmiastowe zastępstwo. Co więcej, kobiety miewają tendencję do odkładania rozmowy z szefem, odbierając mu szansę na zorganizowanie pracy na spokojnie. Odczekują, aż ciąża stanie się widoczna i dopiero wówczas dostarczają zwolnienie lekarskie.

Tracą na tym poniekąd wszyscy – współpracownicy, na których z dnia na dzień spadło więcej obowiązków, właściciele firm oraz kobiety, którym ciężarne niechętne do pracy robią czarny PR. Konsekwencją nadużywania zwolnień lekarskich w czasie ciąży jest niechęć pracodawców do zatrudniania młodych mam i kobiet w wieku rozrodczym. Stratni są również podatnicy składający się na zasiłki chorobowe, czy jak kto woli, na nieuzasadnione świadczenia.


Dyspozycyjność, jak mogłoby się wydawać, zależy od samopoczucia kobiety oraz przede wszystkim warunków pracy. Jeśli ciężarna zatrudniona jest do pracy fizycznej, w której chodzi i dźwiga ciężary, zwolnienie lekarskie wydaje się oczywistością. Kontrowersje pojawiają się, gdy na chorobowe idzie kobieta pracująca przy biurku, przychodząca do pracy na osiem godzin. Ciąża, choć taką nie jest, nagle uchodzi za zagrożoną, uniemożliwiającą stawianie się w pracy.

Popularność zwolnień chorobowych na czas ciąży sprawia niestety, że do jednego worka wrzucane są kobiety, które chcą po prostu odpocząć przed porodem, jak i panie, u których istnieje ryzyko poronienia. Te z kolei, choć powinny siedzieć w domu lub leżeć, starają się pracować jak najdłużej i nie zwalniają tempa. Na pracę mimo wszystko decydują się m.in. ciężarne, dla których istotne są ambicje zawodowe. Gdyby pobierały zasiłek chorobowy, nie mogłyby prowadzić żadnych innych działań zarobkowych.

Ciąża to nie choroba – taki komentarz na temat zwolnienia lekarskiego da się usłyszeć zarówno u lekarza, jak i w pracy czy w gronie znajomych. Nie wszystkie ciąże przebiegają jednak identycznie, ale też nie wszystkie przebiegają źle. Ucieczka na chorobowe wygląda niczym wywoływanie wilka z lasu. L4 jest, a przynajmniej powinno być, efektem komplikacji, których żadna kobieta w stanie błogosławionym nie chciałaby doświadczać.

Świetne samopoczucie i brak komplikacji nie zmuszają do leżenia w łóżku, a mimo to przyjęło się, że kobieta w ciąży powinna leżeć i pachnieć. Czy na pewno? Kiedy zwolnienie lekarskie z powodu ciąży ma waszym zdaniem sens?


Autor: Margaret
Dominika

Dominika | | Zgłoś

Ja jestem na zwolnieniu od miesiąca a jestem w 5tym miesiącu o mało nie poroniłam w pracy niby lżejszej

sandra1986

sandra1986 | | Zgłoś

autor: wrocławianka
Jak ktoś ma potrzebę bo już ma dość swojej pracy, atmosfery w niej panującej lub poprostu chce odpoczac i przygotowac sie na przyjscie malenstwa to niech sobie bierze zwolnienie. Łatwiej jest dbac w tym czasie o siebie w domu niż zamęczac w pracy kiedy czasem brak czasu na zjedzenie głupiej kanapki, witamin. Jeszcze jak już jedno dziecko jest w domu to oprócz pracy są jeszcze obowiązki w domu pranie gotowanie sprzatanie i opieka nad starszym dzieckiem. A w ciąży obroty trochę się zwalniają bo brzuszek bywa cieżki. Poza tym siedzenie przy biurku 8 h w ciążay jest nie wskazane dla kręgosłupa, powstają żylaki, hemoroidy a dzidzius nie koniecznie lubi pozycję siedzącą na baczność!! Indywidualny wybór każdej kobiety to zwolnienie.
Zgadzam się w pełni!

Megan_gość

Megan_gość | | Zgłoś

Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży przedstawiłam zaświadczenie i L4 swojemu pracodawcy- pracowałam jako przedstawiciel handlowy- godziny spędzone za kierownica i dźwiganie ciężarów były na porządku dziennym- nie chciałam narażać życia mojego dziecka. Mój pracodawca niewiele myśląc zakwestionował moje zwolnienie wysyłając mnie na kontrole do ZUS. Oni wspaniałomyślnie stwierdzili oczywiście że nie ma żadnych przeciwwskazań żebym wróciła do pracy. I do pracy musiałam wrócić ale juz na inne stanowisko bo mój lekarz nie wyraził zgody na prace na tym samym na którym pracowałam wcześniej. Stanowisko zostało dla mnie stworzone sztucznie i nie przynosiło żadnych korzyści dla firmy. I w ten sposób pracodawca płacił mi jeszcze normalną pensję przez 5 miesięcy bo w 7 m-cu musiałam juz iśc na zwolnienie. Gdyby nie był złośliwy miał by mnie z głowy 5 m-cy wcześniej i Zus płacił by moja pensję. po co to było nie wiem....

gość

gość | | Zgłoś

Ciąża to nie choroba a stan odmienny więc każda ciężarna inaczej znosi ciążę. Nie wiem o co tyle hałasu bo moim zdaniem takie zwolnienie należy się każdej ciężarnej bez żadnej łaski.

mama prawie dwukrotna

mama prawie dwukrotna | | Zgłoś

W pierwszej ciąży poszłam na zwolnienie od początku, koszmarne mdłości, wymioty 24 godziny na dobę, odwodnienie i praca fizyczna, nie dało się inaczej. Czułam się gorzej niż chora. W drugiej ciąży na zwolnienie poszłam w 7 miesiącu, czułam się lepiej, praca lżejsza, ale niestety pojawiły się problemu zdrowotne, szpital, antybiotyki itd., więc ambitny plan pracy do końca poszedł w odstawkę ;)

bankier

bankier | | Zgłoś

Pracuje w banku mimo zaświadczenia warunki się nie zmieniły 8h plany i wrzeszczący klienci a stres jest ogromny, poszłam na l4 w 3 miesiącu ( wiedziałam o ciąży już od miesiąca i dyrektor zresztą też ) z powodu dużych bóli brzucha i ciągłych problemów z pęcherzem zawrotów głowy. Teraz czuje się dobrze wręcz super a kończę 26 tydzień ciąży i nie żałuje. Jestem spokojniejsza zrelaksowana ciesze się odmiennym stanem a i mała ma się dzięki temu dobrze. Więc uważam że w kraju gdzie lekceważy się zaświadczenia i warunki pracy się nie zmieniają każda która czuje że nie da rady powinna iść na zwolnienie. A te panie co po dwóch kreskach idą na zwolnienie pewnie nie ma same sobie jesteśmy wrogiem. I zawsze będziemy gorzej traktowane bo naszych praw się nie respektuje

w odpowiedzi

w odpowiedzi | | Zgłoś

autor: el
Zwonienia w ciązy to kontrowersyjny temat własnie przez kobiety, które ida na zwolnienie na samym początku ciąży, bo uważają, ze im się to należy.
Znam dziewczynę, która wiedziała, że jest w ciąży (sam początek), starała się o pracę w administracji, była ona i druga poważna kandydatka, aż w końcu zatrudniono moją znajomą. Dosłownie dzień po podpisaniu umowy, przyniosła L4 i nigdy więcej się w tej pracy nie pojawiła. Potem macierzyński i jakoś poszło. Przez takie PASOŻYTY kobiety często nie są uważane za wartościowych pracowników. Dla mnie to skandal i pracodawca powinien ją zaskarżyć za działanie w złej wierze.

Przypadek zgoła odmienny, moja przyjaciółka znakomicie zniosła ciążę, lekarz wysłał ją na zwolnienie pod koniec 8 miesiąca, każąc jej spędzić ostatni miesiąc ciąży w domu, mimo, że bardzo dobrze się czuła i chętnie chodziła do pracy (praca lekka i przyjemna).

Uważam, że jeśli kobieta nie jest w stanie pracować (szalone tempo, brak możliwości zjedzenia posiłku, czy praca fizyczna), powinna rozważyć zwolnienie. Zawsze można też dostarczyć zaświadczenie o ciązy i poprosić o zmianę stanowiska pracy, godzin (tak, wiem, że nie zawsze to możliwe, ale mnie się udało).

Pozdrowienia dla wszystkich przyszłych i obecnych mam!

Jeżeli była sama i nie miała żadnego źródła dochodu to jaki masz inny pomysł dla takiej dziewczyny?? Czemu nazywasz ją pasożytem? Czy dla swojego dziecka i z rozsądku nie zrobiłabyś tego samego? Ja bym zrobiła jakbym była w takiej sytuacji.

Ja pozdrawiam mamy, które żyją sobie bez stresu o źródło utrzymania dziecka, a te które się porykają z takim problem pozdrawiam serdecznie.

Mała Mi

Mała Mi | | Zgłoś

Całą ciążę pracowałam. Na zwolnienie poszłam tydzień przed terminem porodu. Praca stresująca, przy biurku i komputerze, a do tego użeranie się z ludźmi. Prawda jest taka, że należy rozróżnić zwolnienie wystawiane ze względu na bezpieczeństwo dziecka lub matki od zwolnienia "załatwionego" dla własnego widzimisię.
Normalne jest, że w odmiennym stanie wydajność pracy nieco spada, ale żadnych uwag ani zgryźliwości się z tego powodu w pracy nie słyszy (ale to zależy od firmy).
Inna rzecz, że skoro płacę skłądki na chorobowe to mam prawo z nich korzystać, a nie tylko wtapiać je w Zakład Utylizacji Społeczeństwa...

jaaaaaaaa

jaaaaaaaa | | Zgłoś

autor: gość
Najbardziej, abstrahując od pierdol, jakie wypisują tu matki polki, z artykułu ubawiło mnie zdanie o strachu pracodawców przed zatrudnianiem kobiet w wieku rozrodczym. Hmm, wczesniej są w podstawówce a pózniej w grobie. To kiedy mają pracować?
Wg pracodawców nigdy. Zatrudnią mężczyznę i po kłopocie.

e

e | | Zgłoś

autor: Ja
Wszystko zalezy od samej pracy. Jesli praca traktuje kobiete w ciazy wyrozumiale i idzie jej na reke to taka kobieta bedzie dlugo pracowala bedac w ciazy, Ale jesli praca traktuje cie per noga to pracownik ja tez.
W moim przypadku to była kwintesencja: w pierwszej ciąży pracowałam do końca 7 miesiąca choć za namową pracodawcy na zwolnieniu byłam od 12 tyg. Mimo takiego jakby nie patrzeć poświęcenia i narażenia na karę z ZUS pracodawca próbował odwieść mnie od powrotu do pracy. W drugiej ciąży na zwolnienie poszłam od początku 5 miesiąca - sama znalazłam zastępcę i przeszkoliłam

gość

gość | | Zgłoś

Najlepiej wypruć sobie w pracy żyły,poświęcać się,zarobić minimalną pensję,wysłuchiwać pretensji kierownika,jeść w pośpiechu,a potem za kilka lat dostać kopa w tyłek.Nie oszukujmy się,kiedy w firmie nastanie kryzys nikt nie będzie pamiętal naszej ciężkiej pracy i podziękuje nam bez większych skrupułów.Nie żyjemy w innym kraju tylko w naszych polskich realiach,więc korzystajmy z tego co nam się należy bo pracodawcy też wykorzystują wszystkie swoje prawa.Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie i na odwrót..

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
Dzięki paniom, które wraz z dwiema kreskami na teście nagle czują chęć poleżenia, wszystkie kobiety muszą ponosić konsekwencje. Te, co są naprawdę w złym w stanie w ciąży i te, które po prostu szukają pracy. Najgorsze, że taka postawa jest bardzo powszechna.


To chyba nie pretensje do kobiet w ciąży, tylko do systemu który pozwala dyskryminować kobiety. A dlaczego? Bo kobieta kobiecie wilkiem. Gdyby faceci zachodzili w ciążę od pierwszego dnia mieliby gwarantowane zwolnienie i tak by się wspierali, że o żadnej dyskryminacji nie byłoby mowy. A kobiety atakują jedna drugą, krytykują, oskarżają. To każdego indywidualna sprawa czy czuje się na siłach pracować, a skoro ma możliwość skorzystać ze zwolnienia, to to robi. Ciaża, to nie choroba, ale jednak szczególny stan, nie jest się odpowioedzialnym tylko za siebie, ale i za małą istotę, niektórzy nie chcą ryzyjkować.

gość

gość | | Zgłoś

a ze w Polsce praca ma charakter niewolniczy niestety oficjalne 8 godzin a 2e po godzinach bo np kiedys pracowalo ludzi w danym sektorze firmy np 20 osob a potem zjechano na 1/3 albo co gorsza na 1/4 i tak pozostawiajac 5 osob z 20u to nie dziwota ze matki ktore oczekuja potomstwa chca skorzystac ze zwolnienia z pracy niewolniczki i to jeszcze za psie pieniadze bo gdyby placa byla jeszcze na poziomie 1,5 tys euro na reke i nie wyciskanie z 1j osoby 20u osob to byloby ok ale niestety firmy w Polsce chca 1 osobe co zrobi za 100 a to jest niewolnictwo :(

gość

gość | | Zgłoś

autor: małami
A ja zaczynam 8 miesiąc ciąży i wciąż pracuję. Czuje się dobrze, nic mi nie dolega, więc nie wyobrażam sobie siedzieć w domu i oglądać dzień w dzień telewizję śniadaniową hehe:P Pozdrawiam wszystkie ciężarówki
szkoda ze pobyt w domu kojazy ci sie tylko z telewizja

gość

gość | | Zgłoś

Pod warunkiem, że pracuje się przy biureczku, a w Lublinie gdzie przeważają hipermarkety siedź sobie przy kasie, użeraj się z ludźmi a zmiany ustawiane są tak by nie było przerwy, albo pracownik hali, no weź bądź w ciąży i ciągaj za sobą ciężkie palety i dźwigaj kartony, do tego kierownictwo Ci dokłada bez przerwy z lewej i prawej, jak nie głupawych obowiązków to szarpią nerwy i terroryzują pt.: "nie chcesz pracować to mam 20 osób na twoje miejsce", ja chciałam być fair i powiadomiłam swoje szefostwo, że jestem w ciąży, ale nie planuję im uciec od teraz zaraz, pracowałam jako kasjerka więc nie dźwigałam, ale za to dostałam wypowiedzenie chociaż przez kilka lat mojej pracy byłam chwalona i co nagle źle? Nie dziwcie się, że często uciekają na zwolnienie, bez uprzedzenia, bo właśnie tak się z nami pracodawcy rozprawiają!

gość

gość | | Zgłoś

to lekarz powinien kontrolowac ciaze i wystawiac zwolnienie jesli jest konieczne mam kolezanke ktura jest na zwolnieniu od 1 miesiaca bo jest policjantka fakt jej praca niejest bespieczna ale skoro nie ma ciazy zagrozonej to czy nie mozna by jej przeniesc za biurko?

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
autor: gość
Dzięki paniom, które wraz z dwiema kreskami na teście nagle czują chęć poleżenia, wszystkie kobiety muszą ponosić konsekwencje. Te, co są naprawdę w złym w stanie w ciąży i te, które po prostu szukają pracy. Najgorsze, że taka postawa jest bardzo powszechna.


To chyba nie pretensje do kobiet w ciąży, tylko do systemu który pozwala dyskryminować kobiety. A dlaczego? Bo kobieta kobiecie wilkiem. Gdyby faceci zachodzili w ciążę od pierwszego dnia mieliby gwarantowane zwolnienie i tak by się wspierali, że o żadnej dyskryminacji nie byłoby mowy. A kobiety atakują jedna drugą, krytykują, oskarżają. To każdego indywidualna sprawa czy czuje się na siłach pracować, a skoro ma możliwość skorzystać ze zwolnienia, to to robi. Ciaża, to nie choroba, ale jednak szczególny stan, nie jest się odpowioedzialnym tylko za siebie, ale i za małą istotę, niektórzy nie chcą ryzyjkować.
Nic dodać nic ująć, często to mężczyźni są bardziej wyrozumiali dla kobiet, niż same kobiety, jedna drugiej by łeb urwała najchętniej, zamiast się wspierać to ciągle tylko spiskujemy przeciw sobie nawzajem, jedna na drugą zadry szuka by tylko pognębić... aż mi czasem wstyd, że kobietą jestem naprawdę! Bo na mnie też się to niestety skupia, potem chcę iść do pracy i Pani w kadrach mnie pyta czy mam dzieci, albo czy planuję je mieć, to jest pierwsze pytanie! Nie przywiązują wagi do doświadczenia zawodowego, ukończonych szkół, kursów i tak dalej!

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
to lekarz powinien kontrolowac ciaze i wystawiac zwolnienie jesli jest konieczne mam kolezanke ktura jest na zwolnieniu od 1 miesiaca bo jest policjantka fakt jej praca niejest bespieczna ale skoro nie ma ciazy zagrozonej to czy nie mozna by jej przeniesc za biurko?
Zajdź w ciążę i zobacz jak to jest w pierwszym trymestrze ;) ja w pierwszej ciąży nie wiedziałam nawet co to znaczy cierpieć z powodu mdłości, słabości i temu podobnych, odezwało się w drugiej, migreny, wymioty, zasłabnięcia, drętwienie w kończynach i weź tu pracuj jak jesteś pół przytomna. Skoro płaci się składki do tego Zakładu Utylizacji Społeczeństwa to dlaczego mam nie skorzystać? Z resztą temat jak wiele na tym portalu ma za zadanie wzbudzić wzajemną nienawiść jak zwykle ;P

przyszła mama

przyszła mama | | Zgłoś

Z artykułu wynika, ze pracodawca jest niesamowicie poszkodowany kiedy kobieta późno oznajmia o ciąży. Wcześniejsze poinformowanie wcale nie daje mu czasu na zorganizowanie kogoś na jej miejsce tylko ewidentne wyrzucenie z pracy. Tak wiec nic dziwnego, że panie nie mówią do póki nie będą miały pewności, że są w "okresie chronionym" Co do zwolnień nie dziwię się ja osobiście gdybym miała taką możliwość wzięła bym już na początku ciąży. Miałam okropne nudności a do pracy dojeżdżałam 40 km. Codziennie mój mąż zawoził moje "zwłoki" do domu. A to, że ktoś pracuje w biurze a nie na magazynie to nie jest przywilej. Moja praca polega na wyszukiwaniu informacji w internecie. Kiedy jest dużo tematów do znalezienie przez 8 godzin nie ma czasu nawet herbaty wypić. O konkretnym posiłku już nie wspomnę. Pozycja siedząca sprzyja bólom pleców, tudzież kręgosłupa i puchnięciu nóg. Niestety to wszystko pojawiło się również u mnie. Do tego dochodzą problemy ze snem. I jak tu efektywnie pracować. Myślę, że skoro jest możliwość brania zwolnień to trzeba korzystać. Każda kobieta najlepiej wie w jakim okresie jak się czuje. To, że ciąża rozwija się prawidłowo nie znaczy, że nie ma żadnych problemów.

6tygodnido

6tygodnido | | Zgłoś

Ja też jestem w ciąży i na zwolnienie poszłam w 17 tygodniu. Nie miałam żadnych komplikacji, ale siedzenie przy biurku nie wpływało najlepiej na moje samopoczucie, a wracając do domu padałam na twarz nie mając siły wypełniać obowiązków domowych jak i obowiązków matki 7-letniego syna, który właśnie poszedł do szkoły. Może i wysiedziałabym kolejne 2 miesiące w pracy, ale zdecydowałam, że potrzebuje odpocząć i poświęcić czas starszemu dziecku.

Moje pytanie jest takie...... a co byłoby gdyby to mężczyźni zachodzili w ciążę? Myślicie, że pracowaliby do samego dnia porodu?? Ja myślę, że od razu braliby L4 i nie myśleliby o tym, że postawią szefa i swoich współpracowników przed faktem dokonanym. Tylko my kobiety chcemy udowodnić za wszelką cenę, że ciąża to nie choroba, tylko stan odmienny.
Pozdrawiam wszystkie kobiety w ciąży


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja