362 Komentarze

Tagi ciąża ciąża to nie choroba zasiłek chorobowy w ciąży

Ciąża to nie choroba. Kiedy zwolnienie lekarskie ma rację bytu?

Stres jest nieodłączną częścią życia. Niektóre kobiety jednak nie radzą sobie ze stresem w pracy, dlatego nawet jeśli nie ma ku temu wskazań, całą lub prawie całą ciążę spędzają na zwolnieniu lekarskim.

Pozytywny test ciążowy to dla kobiety (przynajmniej takiej marzącej o posiadaniu potomstwa) niekwestionowany powód do radości. Często radości tej nie podzielają jednak pracodawcy, obawiający się skurczenia zespołu. Paniom nie przeszkadza to jednak stawiać się po zwolnienie lekarskie już w pierwszym czy drugim trymestrze. Gdy jeden ginekolog odmawia wystawienia go, pędzą do kolejnego i kolejnego, aż w końcu dostaną to, czego chcą.

Dostarczenie pracodawcy zwolnienia wraz z nowiną o swoim odmiennym stanie może być dla szefa szokiem. Z dnia na dzień musi przekazać obowiązki ciężarnej pracownicy pozostałym członkom zespołu lub znaleźć natychmiastowe zastępstwo. Co więcej, kobiety miewają tendencję do odkładania rozmowy z szefem, odbierając mu szansę na zorganizowanie pracy na spokojnie. Odczekują, aż ciąża stanie się widoczna i dopiero wówczas dostarczają zwolnienie lekarskie.

Tracą na tym poniekąd wszyscy – współpracownicy, na których z dnia na dzień spadło więcej obowiązków, właściciele firm oraz kobiety, którym ciężarne niechętne do pracy robią czarny PR. Konsekwencją nadużywania zwolnień lekarskich w czasie ciąży jest niechęć pracodawców do zatrudniania młodych mam i kobiet w wieku rozrodczym. Stratni są również podatnicy składający się na zasiłki chorobowe, czy jak kto woli, na nieuzasadnione świadczenia.


Dyspozycyjność, jak mogłoby się wydawać, zależy od samopoczucia kobiety oraz przede wszystkim warunków pracy. Jeśli ciężarna zatrudniona jest do pracy fizycznej, w której chodzi i dźwiga ciężary, zwolnienie lekarskie wydaje się oczywistością. Kontrowersje pojawiają się, gdy na chorobowe idzie kobieta pracująca przy biurku, przychodząca do pracy na osiem godzin. Ciąża, choć taką nie jest, nagle uchodzi za zagrożoną, uniemożliwiającą stawianie się w pracy.

Popularność zwolnień chorobowych na czas ciąży sprawia niestety, że do jednego worka wrzucane są kobiety, które chcą po prostu odpocząć przed porodem, jak i panie, u których istnieje ryzyko poronienia. Te z kolei, choć powinny siedzieć w domu lub leżeć, starają się pracować jak najdłużej i nie zwalniają tempa. Na pracę mimo wszystko decydują się m.in. ciężarne, dla których istotne są ambicje zawodowe. Gdyby pobierały zasiłek chorobowy, nie mogłyby prowadzić żadnych innych działań zarobkowych.

Ciąża to nie choroba – taki komentarz na temat zwolnienia lekarskiego da się usłyszeć zarówno u lekarza, jak i w pracy czy w gronie znajomych. Nie wszystkie ciąże przebiegają jednak identycznie, ale też nie wszystkie przebiegają źle. Ucieczka na chorobowe wygląda niczym wywoływanie wilka z lasu. L4 jest, a przynajmniej powinno być, efektem komplikacji, których żadna kobieta w stanie błogosławionym nie chciałaby doświadczać.

Świetne samopoczucie i brak komplikacji nie zmuszają do leżenia w łóżku, a mimo to przyjęło się, że kobieta w ciąży powinna leżeć i pachnieć. Czy na pewno? Kiedy zwolnienie lekarskie z powodu ciąży ma waszym zdaniem sens?


Autor: Margaret
EMILIA2525

EMILIA2525 | | Zgłoś

autor: wrocławianka
Jak ktoś ma potrzebę bo już ma dość swojej pracy, atmosfery w niej panującej lub poprostu chce odpoczac i przygotowac sie na przyjscie malenstwa to niech sobie bierze zwolnienie. Łatwiej jest dbac w tym czasie o siebie w domu niż zamęczac w pracy kiedy czasem brak czasu na zjedzenie głupiej kanapki, witamin. Jeszcze jak już jedno dziecko jest w domu to oprócz pracy są jeszcze obowiązki w domu pranie gotowanie sprzatanie i opieka nad starszym dzieckiem. A w ciąży obroty trochę się zwalniają bo brzuszek bywa cieżki. Poza tym siedzenie przy biurku 8 h w ciążay jest nie wskazane dla kręgosłupa, powstają żylaki, hemoroidy a dzidzius nie koniecznie lubi pozycję siedzącą na baczność!! Indywidualny wybór każdej kobiety to zwolnienie.
ZGADZAM SIĘ W 100%

gość2

gość2 | | Zgłoś

"Biegają po zwolnienie już w pierwszym, drugim trymestrze..." Dla mnie pierwszy trymestr był najgorszy - codzienne, nieustające mdłości, koszmarny ból głowy, zmęczenie... Nawet nie musiałam prosić o zwolnienie, bo byłam tak blada i wymęczona, że lekarz sam mi dał. W drugim trymestrze już było o niebo lepiej i nawet zatęskniłam za pracą. A teraz - w połowie trzeciego - to bywa, że i kilkunastu metrów nie przejdę, bo tak mnie brzuch w jednym miejscu boli, a do toalety to latam po kilkanaście razy dziennie... Także, super pracownik byłby ze mnie:)
Pozdrawiam przyszłe Mamusie!

gość2

gość2 | | Zgłoś

Moja córcia pracowała w sklepie/perfumeria/... poszła na zwolnienie w piątym miesiącu ciąży...nie wytrzymywał kręgosłup a przy tym pani kierownik idiotka:)))))))))))tak jak wyżej stwierdziła że ciążą to nie choroba /nigdy nie rodziła, młody sraluch 25 lat/zapach i stanie na nogach 8h dopełnił swego...o swojej ciąży powiadomiła panią kierownik w 2 miesiącu ciąży a miała umowę na czas określony i co.....pani kierownik idiotka stwierdziła że nawet jak dopracuje do końca okresu umowy to i tak umowy jej nie przedłuży/ nie powiedziała tego mojej córci tylko innym pracownikom/....po co było dawać z siebie wszystko....baba wręcz jej dokuczała kiedy mówiła że ją boli kręgosłup i nie mieści się w sukience służbowej.....

gość

gość | | Zgłoś

Jeśli się dobrze czują to jak dla mnie mogą urodzić w pracy.Każda ciąża i każdy organizm są inne,nie można generalizować. A co do pracy w biurze-nie od dziś wiadomo, że siedzenie skraca szyjkę czego skutkiem może być przedwczesny poród;/

gość

gość | | Zgłoś

zdrowy chorego nigdy nie zrozumie.Byłam na zwolnieniu od 4 miesiąca i musiałam leżeć. nie ma nic gorszego niż odpowiedzialność nie za siebie a za zdrowie nienarodzonego dziecka.Gdybym miała wybór i wszystko byłoby w porządku to jasne że wolałabym biegać do pracy nawet do 9 miesiąca. pomimo leżenia urodziłam 1,5 miesiąca przed czasem

gość

gość | | Zgłoś

Każdy ma prawo decydować, żyjemy w demokratycznym państwie podobno. Ja jestem w 5 m i od początku jestem na zwolnieniu, pracuje jako fizjoterapeuta i uważam iż jest to praca fizyczna a pierwszą ciąże poroniłam i nie mam zamiaru ryzykować, każdy decyduje za siebie i ma do tego prawo bo też płaci podatki :)

kamak

kamak | | Zgłoś

Również odnoszę wrażenie, że autor/ka nigdy w ciąży nie był/a. Ja w pierwszej ciąży pracowałam, mimo tego, że plamiłam, bo to przecież lekka praca biurowa. Niestety ciążę poroniłam i miałam do siebie ogromne pretensje - do dziś mam. Co więcej, jakoś nie zauważyłam wdzięczności szefa, że mimo iż miałam problemy to przychodziłam do pracy, bo trzy miesiące później powiedział mi "do widzenia". Dlatego teraz siedzę w domu od samego początku (częściowo też przez charakter pracy, jaką teraz wykonuję, choć gdybym chciała przychodzić to dostałabym inne stanowisko - ale nie chcę bo są rzeczy ważne i ważniejsze). I wcale nie czuję się jak pasożyt, bo po to płacę ubezpieczenie zdrowotne, żebym mogła z niego w razie potrzeby skorzystać. A nie zapominajmy o tym, że pracodawca wypłaca tylko kaskę za pierwszy miesiąc zwolnienia - dalej ZUS, więc też już go tak nie żałujmy...

gość

gość | | Zgłoś

Witam. Przeczytałam uważnie artykuł oraz wszystkie komentarze, co do jednego. Uważam, że sam tekst jest faktycznie bardzo jednostronny. Każda ciąża przebiega zupełnie inaczej. Jedna kobieta czuje się fantastycznie do samego porodu, a druga od pierwszego dnia znosi ten stan źle. To, że nasze babcie i mamy pracowało do samego końca ciąży to zupełnie inny temat. to było-jest, silniejsze pokolenie. Teraz ludzie są generalnie słabsi. Świat w jakim żyjemy robi swoje. Każda praca jest stresująca i ciężka na swój sposób. Pracowałam zarówno fizycznie jak i przy biurku. Po jednej i drugiej pracy wracałam do domu zwyczajnie zmęczona. Nie można generalizować, tak jak to zostało przedstawione w artykule. W chwili obecnej pracuję za panią która jest w ciąży na zwolnieniu. Tutaj akurat faktycznie, powiadomiła swojego pracodawcę w ostatniej chwili przed wzięciem zwolnienia, i faktycznie nikt nie umiał mi moich obowiązków przekazać. W pracy był istny młyn. Szkoda, że takie właśnie przypadki sprawiają, że pracodawcy czują niechęć przed zatrudnianiem kobiet. Ale moi drodzy. gdyby nie kobiety i ich ciąże żadnego z nas by na świecie nie było-i pracownika i pracodawcy. zawsze są dwie strony medalu. Pozdrawiam serdecznie.

Milka2222

Milka2222 | | Zgłoś

Kobieta w ciąży to "tykająca bomba" - dziś jest super, a jutro może coś się wydarzyć i będzie musiała iść na zwolnienie, dlatego drodzy PRACODAWCY, myślcie i od razu organizujcie zastępstwo w razie czego!

gość

gość | | Zgłoś

autor: lukrecja.in
Dla mnie to jest chore... Moja babcia pracowała do samego rozwiązania, w ciąży bliźniaczej. Moja mama poszła na zwolnienie jak była pod koniec 8 miesiąca.
Praca w biurze nie jest aż taka ciężka jak ją malują. Pracowałam i w urzędzie i w biurze jako pracownik biurowy. Dzień zaczyna się od kawki, plotek i śniadanka. I tak mija pierwsza godzina pracy. Później ciężka robota przez 2-3 godziny podczas których swobodnie można zrobić przerwę na toaletę czy kawę. I później znowu ploteczki. Po za tym- komputer wcale nie jest taki szkodliwy jak wytworzył się mit- już bardziej pozycja siedząca, ale co to za problem raz na godzinę przejść się przez 5 minut? Ja u siebie na blogu o tym wszystkim już pisałam. Znam kilka lasek co mówią wprost- nic mi nie jest, idę bo mi się należy. Co to znaczy- należy mi się? Ciąża to nie choroba, nie poświęcenie, a macierzyństwo to nie męczeństwo i droga do świętości.
W niezłych miejscach pracowałaś, bo w mojej "pracy biurowej" czasem nie miałam kiedy iść do toalety a jadłam często w biegu, albo przed monitorem komputera i to dopiero, kiedy grubo burczało mi w brzuchu. I rzadko zdarzało się, żebym pracowała 8h, najczęściej 10, bo tyle było pracy, a czasem nawet po 14 z laptopem w domu do późnej nocy. W dodatku wyjazdy, do których nikt mnie zmusić nie mógł, ale niemile widziane, żebym nie pojechała. Obie moje ciąże skończyły się szpitalem i zagrożeniem poronieniem. Za każdym razem pracodawca był oburzony, tylko, że za każdym razem czułam, że to ich wina, bo to oni sprawiali, że nie miałam szansy o siebie zadbać w tym stanie tak jak powinnam.

gość

gość | | Zgłoś

Nie wpierdzielajcie sztucznych witamin w ciąży. Jedzcie naturalne produkty. Żadnej chemii.

Mieszkam poza Polską i tutaj nie bierze się zwolnień w ciąży, dopiero bierze się miesiąc przed porodem. W Polsce i jeszcze, niestety, w innych krajach są też badania ginekologiczne w ciąży, co jest w ogóle niepotrzebne - może nawet doprowadzić do zakażenia. W Skandynawii, w Irlandii i UK (ni i chyba też coraz częściej w innych krajach) takie badania w ciąży z wziernikiem są już zakazane podczas ciąży. W Polsce, zresztą, też można nie zgodzić się na takie badania, przecież każda kobieta ma do tego prawo.

Kobietki, chodźcie w ciąży ile tylko możecie, do kiedy się da chodzić jak najwięcej. Ciąża to piękny stan, który staje się dopiero ciężki pod koniec 7 / 8 miesiąca. Trzeba jak najwięcej korzystać z ruchu.

gość

gość | | Zgłoś

Gratuluję!
autorowi artykułu życzę, aby miał okazję sprawdzić swoja umiejętność pracy ze stresem w przeciętnym środowisku pracy. To nie jest problem kobiet i ich dzieci. To problem przedsiębiorstw i niskiego poziomu kadry zarządzającej. Efektem stylu zarządzania jest podejście pracownika i ewentualna "ucieczka" z dość często toksycznego miejsca pracy.

gość

gość | | Zgłoś

Niedługo ludzkość wymrze jak tak będzie się traktować kobiety w ciąży. Nic tylko zawadzają. Z jednej strony niezadowolenie, że biorą L4 w ciąży, z drugiej niezadowolenie bo jak już pracuje to i tak nie będzie wydajna w 100%, nie będzie robić nadgodzin itd. W autobusie miejsca ciężarnej nie ustąpią a jeszcze kąśliwie rzucą uwagę, że ciąża to nie choroba i jak się rozkładało nogi to teraz trzeba cierpieć bo sama tego chciała. W kolejce nie przepuszczą z takich samych powodów mimo, że ciężarna z brzuchem jak balon ledwo już stoi na spuchniętych nogach. Na ulicy wszyscy się gapią jakby conajmniej szła naga. Znajomi potrafią wrednie żartować "na pewno dziewczynka będzie bo dziewczynki odbierają urodę". Mogłabym tak dalej marudzić bo sama tego wszystkiego doświadczyłam na własnej skórze. Gdy wsiadałam do autobusu wszyscy nagle odwracali wzrok i oglądali widoki za oknem. Raz poprosiłam o ustąpienie miejsca bo czułam, że zaraz zemdleję to od gówniary w słuchawkach usłyszałam, że ona zapłaciła za bilet ma prawo siedzieć, a ja sama chciałam dźwigać brzuch to niech teraz z nim stoję. Dopiero starsza Pani mi ustąpiła miejsce. Pracowałam do 8 miesiąca bo chciałam być fair wobec pracodawcy, ale pracodawca nie odwzajemniał tej uczciwości i płacić wszystkim co 3 miesiące tłumacząc się kryzysem. Wszyscy są biedni tylko kobiety w ciąży to potwory.

wredna baba

wredna baba | | Zgłoś

kobiety w ciąży będące bardzo często przesadzają pracując w UK musiały by pracować czy im sie to podoba czy nie bo ciążą liczy się od 13 tygodnia po za tym ile pracujesz tygodni w ciąży tyle tygodni masz płatnego urlopu. Mają swoje prawa ale pracować muszą nawet jak mdłości im przeszkadzają. Wiec cieszcie się tym co macie w Polsce

wwf

wwf | | Zgłoś

autor: KK
Alkoholik dostaje chorobowe, bo jest uzależniony, to dlaczego kobieta w ciąży nie może pójść na l4 - kiedy tak naprawdę pierwsze 3 mce są najtrudniejsze i najważniejsze do prawidłowego rozwoju dziecka. Mnie od początku bolał kręgosłup, latałam siku co 5 minut i ściskało mnie w brzuchu, do tego ciągły stan podgorączkowy i angina - od ginekologa usłyszałam "Niech Pani idzie do internisty"... podziękowałam temu lekarzowi i po wizycie u Internisty wybrałam innego...a jestem na swojej działalności więc żadnego szefa nie "skazywałam" na nadmiar obowiązków...Mamy takie prawo i jak źle czujemy się w pracy to i tak jesteśmy mało efektywne, nie rozumiem ludzi, którzy są tak zawistni i wszystko im przeszkadza...bo ciężarnej nie ustąpię w autobusie, bo po co dziecko robiła, po co na l4, może jeszcze zabronicie nam do szpitala chodzić i korzystać za WASZE pieniądze z badań itp.? CHORE! Niech każdy decyduje za siebie - normalny szef sam Cie wyśle na l4...
Czym innym jest pójście na zwolnienie gdy ciężarna źle się czuje, a czym innym gdy ciąża nie jest uciążliwa, wszystkie badania wychodzą dobrze, a lekarz nie widzi wskazań do zwolnienia.
Ja czuję się dobrze więc pracuję, bo nie chcę wykorzystywać sytuacji. Jeżeli czułabym się źle, to poszłabym na zwolnienie - to oczywiste.

gość

gość | | Zgłoś

Czytam i dochodzę do wniosku, że Polska to potworny kraj. Pracodawcy chamy, społeczeństwo chamy, a ludzie chorowici. Ci pierwsi na rękę idą rzadko kiedy, na ulicach brak szacunku dla starszych i ciężarnych (co jeszcze z dekadę temu było nie do pomyślenia). A same kobiety? Jak to jest możliwe, że większość ma problemy albo z zajściem w ciążę, albo z samym jej donoszeniem? Rodziłam dwukrotnie poza granicami kraju, gdzie wymogiem jest chodzenie do pracy do połowy 7 miesiąca, znałam wiele kobiet ciężarnych i żadna nie musiała iść na zwolnienie wczesniej. Pomijam atmosferę w pracy, bo ta nie zawsze musi się podobać, ale nie było żadnych większych problemów, poza zwyczajnymi, lżejszymi lub cięższymi, dolegliwościami ciążowymi. Nie zaleca się leżenia przez 9 miesięcy, tylko umiarkowaną aktywność fizyczną, bo to dobrze robi i matce, i dziecku. Przez całą ciążę ani razu ginekologa, dwa razy usg. W czym więc jest problem? Czy w Polsce jest gorsze jedzenie, zatruta woda? A może to przez faszerowanie ludzi antybiotykami od najmłodszych lat? Nie piszę tego złośliwie, po prostu dziwne strasznie jest to, że u nas większość ciężarnych nie potrafi przejść tego stanu bez większych problemów.

gość

gość | | Zgłoś

Ciąża to nie choroba, ale często podczas niej czujemy się dużo gorzej... Wysiłek dla organizmu kobiety w tym szczególnym czasie jest ogromnym obciążeniem i co by nie mówić, nawet jeśli czujemy się świetnie powinien być to stan szczególnej troski o siebie. To że same kobiety odmawiają sobie prawa do tej troski jest po prostu beznadziejne. W naszym kraju nie wspiera się matek, rodzin, dzieci chorych.. Ja od mojego pracodawcy usłyszałam że już nigdy więcej nie zatrudni kobiety, choć informowałam go już od roku że będę starała się o dziecko. To jest naprawdę żenujące. Ochrona kobiet w ciąży oraz młodych matek powinna być szczególna, tymczasem często zostajemy pozostawione z pytaniem - czy będę miała gdzie wrócić po urlopie macierzyńskim..??

gość

gość | | Zgłoś

autor: lukrecja.in
Dla mnie to jest chore... Moja babcia pracowała do samego rozwiązania, w ciąży bliźniaczej. Moja mama poszła na zwolnienie jak była pod koniec 8 miesiąca.
Praca w biurze nie jest aż taka ciężka jak ją malują. Pracowałam i w urzędzie i w biurze jako pracownik biurowy. Dzień zaczyna się od kawki, plotek i śniadanka. I tak mija pierwsza godzina pracy. Później ciężka robota przez 2-3 godziny podczas których swobodnie można zrobić przerwę na toaletę czy kawę. I później znowu ploteczki. Po za tym- komputer wcale nie jest taki szkodliwy jak wytworzył się mit- już bardziej pozycja siedząca, ale co to za problem raz na godzinę przejść się przez 5 minut? Ja u siebie na blogu o tym wszystkim już pisałam. Znam kilka lasek co mówią wprost- nic mi nie jest, idę bo mi się należy. Co to znaczy- należy mi się? Ciąża to nie choroba, nie poświęcenie, a macierzyństwo to nie męczeństwo i droga do świętości.

Trafiłaś na spokojną pracę. Podejrzewam, że oba stanowiska były w sektorze publicznym. W prywatnym jest inne tempo pracy - nawet biurowej i często nie ma czasu na ploteczki i kaweczki, a nierzadko zostaje się po godzinach na "drugą zmianę", więc trudno porównywać same stanowiska: "pracownik biurowy". To też zależy od indywidualnych predyspozycji - znam takich, którzy w ciąży lepiej znosili lekką pracę fizyczną niż umysłową. Dlatego uważam, że zwolnienia lekarskie kobietom w ciąży się po prostu należą i tylko one wraz z lekarzem powinny decydować, czy z tego prawa skorzystać. W końcu mamy państwo prorodzinne, płacimy podatki i składki na ubezpieczenia społeczne. My za to zapłaciłyśmy! Nam się to po prostu należy!

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
Czytam i dochodzę do wniosku, że Polska to potworny kraj. Pracodawcy chamy, społeczeństwo chamy, a ludzie chorowici. Ci pierwsi na rękę idą rzadko kiedy, na ulicach brak szacunku dla starszych i ciężarnych (co jeszcze z dekadę temu było nie do pomyślenia). A same kobiety? Jak to jest możliwe, że większość ma problemy albo z zajściem w ciążę, albo z samym jej donoszeniem? Rodziłam dwukrotnie poza granicami kraju, gdzie wymogiem jest chodzenie do pracy do połowy 7 miesiąca, znałam wiele kobiet ciężarnych i żadna nie musiała iść na zwolnienie wczesniej. Pomijam atmosferę w pracy, bo ta nie zawsze musi się podobać, ale nie było żadnych większych problemów, poza zwyczajnymi, lżejszymi lub cięższymi, dolegliwościami ciążowymi. Nie zaleca się leżenia przez 9 miesięcy, tylko umiarkowaną aktywność fizyczną, bo to dobrze robi i matce, i dziecku. Przez całą ciążę ani razu ginekologa, dwa razy usg. W czym więc jest problem? Czy w Polsce jest gorsze jedzenie, zatruta woda? A może to przez faszerowanie ludzi antybiotykami od najmłodszych lat? Nie piszę tego złośliwie, po prostu dziwne strasznie jest to, że u nas większość ciężarnych nie potrafi przejść tego stanu bez większych problemów.
Bo Polska to jest nieprzyjazny kraj. Polak Polakowi wilkiem. Rok temu wybrałam się do Australii i byłam zszokowana jak mili są tam ludzie dla siebie na każdym kroku. Byli mili do tego stopnia, że ja już trochę zgorzkniała zastanawiałam się czy sobie po prostu jaj ze mnie nie robią:) Wróciłam do Polski i co? I znowu w sklepach wszyscy patrzyli na mnie jak na złodziejkę, panie obrażały się kiedy powiedziałam, tylko oglądam rzeczy na wieszakach itd. itd. A jeżeli chodzi o utrzymanie ciąży to ja akurat nie miałam z tym problemu ale z ręką na sercu, 80% z moich koleżanek ( a mam lat 29 więc ja i moje koleżanki jesteśmy w takim wieku, że wiele z nas decyduje się teraz na dziecko) poroniło przynajmniej 1 ciążę. Dla ogółu społeczeństwa, dla pracodawców jest to tylko statystyka ale dla pojedynczej osoby jest to wielki ludzki dramat.

gość

gość | | Zgłoś

Ciąża to nie choroba to stwierdzenie tylko facet wymyślił. J dziewięć miasięcy wymiotowałam i byłabym niezłą atrakcją w przacy ( spożywczak). Pozdrawiam


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja